Fundacja Mistrzom Sportu
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza
Creative Green

GŁÓWNI PARTNERZY
Quanta cars
Fight Time
Gorący potok
Masters
DuoLife

PARTNERZY

"Kobiety w Polskim Związku Kickboxingu" - Kinga Siwa, Mistrzyni Świata w low kicku z 2013 roku

27.01.2020
"Kobiety w Polskim Związku Kickboxingu" - Kinga Siwa, Mistrzyni Świata w low kicku z 2013 roku
"Kobiety w Polskim Związku Kickboxingu" - Kinga Siwa, Mistrzyni Świata w low kicku z 2013 roku
Redakcja: Podczas jesiennej Gali we Włocławku z okazji 30-lecia PZKB ogłoszone zostały wyniki prestiżowego plebiscytu. Znalazła się pani wśród najlepszych zawodniczek w historii - na 13. miejscu. Czy spodziewała się pani takiego wyróżnienia, a może liczyła pani na wyższą lokatę?

Kinga Siwa: Byłam bardzo zaskoczona wyróżnieniem. Nie zapisałam się w historii jako żadna gwiazda kickboxingu. Na pewno można było stworzyć zupełnie inny, ale równie mocny zestaw tych najlepszych zawodniczek. Niemniej, bardzo się cieszę. Na liście są wielokrotne mistrzynie świata i Europy. A ja byłam tylko raz - w 2013 roku w Sao Paulo zwyciężyłam w Mistrzostwach Świata w low kicku w wadze -60kg. I mnóstwo razy zdobywałam wicemistrzostwo świata i kontynentu. Po srebro sięgnęłam w MŚ w 2011 roku w Skopje w low kicku i w tym samym sezonie w Dublinie w full contact oraz w 2013 roku w tureckiej Antalyi w full contact. Natomiast w ME zdobyłam srebro w 2010 roku w Baku i w 2012 roku w Ankarze, w obu turniejach w low kicku. Więc trochę chyba namieszałam pozytywnie i miło mi, że zostało to docenione.

Należała pani do grona niesamowicie wszechstronnych zawodniczek, zdobywających medale na największych międzynarodowych zawodach zarówno w kickboxingu, jak i boksie.

Mam za sobą 17 lat uprawiania sportów walki. Kickboxing trenowałam mimo wszystko dość krótko - przez 6 lat i w tym okresie boks poszedł nieco w odstawkę, choć startowałam w mistrzostwach kraju broniąc tytuły. Z kadry pięściarskiej w miarę płynnie przeszłam do kickboxerskiej i na nią postawiłam. Podobało mi się to, że można w ciągu dnia stoczyć więcej niż jedną walkę. W boksie nie było takiej możliwości ze względu na przepisy. Chciałam walczyć jak najwięcej, choć nie przekroczyłam ostatecznie liczby 100 jeśli chodzi o oficjalne pojedynki w kickboxingu. Łącznie, razem z boksem, naliczyłam 220. To nie jest dużo, ale zaczynałam, gdy boks kobiet dopiero raczkował i trudno było o oficjalne walki. Z kolei w kickboxingu konkurencja też czasem była niewielka.

Jak w praktyce wyglądało łączenie obu dyscyplin sportu? Czy zdarzało się, że musiała pani wybrać start w kickboxingu lub boksie?

Poczułam się bardzo dobrze w środowisku kopaczy. Zapamiętałam treningi i starty w klubach i w kadrze narodowej jako wspaniałą przygodę, a ludzi, których spotkałam na swojej sportowej drodze - jako naprawdę życzliwych. Szkoleniowcy mieli konkretne plany treningowe i nie tworzyli bzdurnych teorii. Na treningach ćwiczył każdy z każdym i nie było sytuacji, by lepszy próbował obić mniej doświadczonego. Ale wracając do łączenia sportów, bardzo dotkliwie odczułyśmy z Sandrą Drabik zakaz łączenia sportów walki, jaki wprowadziła w pewnym momencie światowa federacja bokserska AIBA. Sandra została zdyskwalifikowana w ćwierćfinale Mistrzostw Świata. Mnie „kara” za wcześniejsze uprawianie kickboxingu dopadła tuż przed igrzyskami europejskimi w 2015 roku. Zostałam usunięta ze składu tuż przed wyjazdem do Azerbejdżanu. Zastąpiła mnie Aneta Rygielska, która zdobyła brązowy medal. To był koszmarny błąd z winy Polskiego Związku Bokserskiego, który nie zgłosiło na czas naszej rezygnacji z uprawiania kickboxingu. Trzeba było nam to przetrwać i celować w kolejne wyzwania.

Zaczęła pani swą wspaniałą karierę sportową w Toruniu, potem trenowała pani w Gdańsku, a obecnie mieszka w Bielsku-Białej.

Moim pierwszym trenerem był Henryk Żołnowski z toruńskiego Pomorzanina. Najlepsze lata w boksie i największe sukcesy w kickboxingu przeżyłam trenując w Gdańsku. Wiemy, jak to jest, stypendia nie zapewnią bytu na normalnym poziomie, a bycie sportowcem na pełen etat jest praktycznie niemożliwe. Szansę na rozwój dostałam od Marka Chrobaka, trenera i prezesa gdańskiego SAKO. W tym klubie spełniałam się jako zawodniczka i trenerka. Układ był taki, że prowadziłam tam treningi, jednocześnie kontynuując przygodę kickboxerską pod okiem trenera Bogdana Bliźniaka w klubie Champion. Miałam zapewnione idealne warunki, by móc skupić się całkowicie na sporcie. To był też gest ze strony Marka Marszała, który zgodził się na moją zmianę klubu, bym mogła się rozwijać. W Championie miałam swój najlepszy rok 2013, zakończony upragnionym tytułem mistrzyni świata. To jest też wynik Marka Marszała. I mistrzowskiej cierpliwości Bogdana Bliźniaka. Nie byłam łatwą do prowadzenia zawodniczką.

Kiedy rozpoczęła pani współpracę z bydgoskim szkoleniowcem Markiem Marszałem?

To było pod koniec 2007 roku. To on tak naprawdę obudził we mnie ringowego lwa. To wspaniały trener i z niezwykłą intuicją, jeśli chodzi o rozczytanie zawodnika. Nie wiedzieliśmy, czy cokolwiek z tego wyjdzie, czy faktycznie poradzę sobie walcząc nogami. Okazało się, że silny charakter i determinacja mogą zdziałać cuda. Treningi w klubie i w reprezentacji kickboxerskiej różniły się od bokserskich. Od atmosfery na sali, po układy zajęć, sposób prowadzenia sparingów i podejścia do samych walk. W boksie było „brutalnie”. Kickboxing był jednak bardziej przyjazny. To się chyba jakoś specjalnie nie zmieniło przez lata.

Co było dla pani najtrudniejsze w "przejściu" z kickboxingu do boksu i odwrotnie oraz w samych treningach obu dyscyplin?

Musiałam nauczyć się technik nożnych i łączenia ich z bokserskimi. Z początku to właśnie sprawiało mi największy problem. W obu dyscyplinach jest też inny sposób poruszania się. Po swojemu „skakałam” w trakcie walki, ale doszło przestawianie nóg, nie wybicie z tylnej nogi. Po powrocie do boksu w 2014 roku, zdecydowaliśmy z trenerem Markiem Chrobakiem, że od nowa muszę się nauczyć kroku bokserskiego. I ja, stary miś, po latach znów stawałam przed lustrem i godzinami wybijałam się do przodu i do tyłu. Pewnych rzeczy nie da się zmienić, ale w moim przypadku udało się wrócić do dobrego bokserskiego kroku.

Z pani punktu widzenia - trudniejszy był kickboxing czy pięściarstwo?

Nie można powiedzieć, że któraś z tych dwóch dyscyplin sportu jest trudniejsza. To jak porównać maraton górski do biegu płaskiego. W kickboxingu jest dla mnie piękne to, że praktycznie z każdej sytuacji można wyjść na swoje, właśnie dzięki większej ilości technik. Podobała mi się też brutalność twardych formuł low kick i full contact. Jak mówił mi świętej pamięci trener Tomasz Skrzypek – "Kinga, wchodzisz w dym!".

W pewnym czasie w kadrze było sporo bardzo dobrych zawodniczek łączących obie te dyscypliny.

Treningi bokserskie zaczęłam w 2000 roku. Pięściarstwo kobiece właściwie wtedy nie istniało. Tworząca się kadrę narodową budowały kickboxerki - Karolina Łukasik, Monika Florek, Anna Kasprzak, Agata Karcz itd. Trzeba powiedzieć, że były prekursorkami. Dla mnie ważną osobą była Ania Kasprzak. Bo to dzięki niej poszłam na pierwsze zajęcia z boksu. Zainspirowała mnie swym występem podczas zawodowej gali, która równo 20 lat temu odbyła się w Toruniu. Potem znalazłyśmy się w kadrze bokserskiej i do dziś utrzymujemy kontakt.

Wspominaliśmy medale Mistrzostw Świata i Europy, ale sukcesów było znacznie więcej.

Pierwszy medal MŚ w kickboxingu zdobyłam w 2009 roku w austriackim Villach - brąz w low kicku. Czterokrotnie wywalczyłam Puchar Świata - po dwa w full contact i low kicku. W Mistrzostwach Polski aż 15 razy stanęłam na najwyższym stopniu podium w full contact, low kicku, K-1 Rules i light contact. Miałam też brązowy medal w low kicku na I igrzyskach nieolimpijskich w Chinach w 2010 roku. Muszę przyznać, że nie byłam super utalentowana, a wygrywałam ambicją, kondycją i determinacją. Miałam też duże zaufanie do trenerów w kickboxingu. Marek Marszał, Bogdan Bliźniak, duety Tomasz Skrzypek i Tomasz Mamulski oraz Jakub Cuszlag i Radosław Laskowski - z nimi współpraca w ringu była bajką. Potrafili na mnie wpłynąć tak, że może nawet wchodziłam w tzw. stan "flow". Wtedy wszystko wychodzi.

Zdarzały się nokauty w kickboxingu i boksie.

Nie, nie nokautowałam. Sama też nigdy nie zbierałam się z podłogi.

Wracając do największego sukcesu - podczas MŚ w 2013 roku w pani narożniku byli Andrzej Garbaczewski i Witold Kostka.

Mieliśmy mało czasu, by się dotrzeć, po zmianie trenerów kadry low kick. Ale również ich wspominam dobrze. Bardzo się starali, mieli swój konkretny plan działania. Podczas mistrzostw low kick i K-1 tworzyli jedną drużynę. Miałam więc w narożniku, w kolejnych walkach, właściwie wszystkich swoich trenerów reprezentacji.

Później skoncentrowała się pani na boksie.

Celem po odejściu z kickboxingu były przede wszystkim igrzyska w Rio de Janeiro. Wykonaliśmy z trenerem potężną pracę, przeżyliśmy mnóstwo zwycięstw i porażek, które ostatecznie nie dały kwalifikacji. Ostatnią walkę stoczyłam na MP w 2017 roku i zajęłam się trenerką, ale na krótko. Z rzadka pojawiam się na treningu. Ale ze sportem nie zerwałam, moim hobby są teraz górskie biegi ultra. Mam za sobą ponad 30. Najdłuższe miały po 104 km. W ten weekend jest ultra 24-godzinny. Liczę, że zdążę wrócić z trasy i po raz trzeci będę biegać na Skrzyczne.

Czym się pani obecnie zajmuje?

Jestem kierowcą ciężarówki i lubię swoją pracę. Na autotransporterach sporo się dzieje. Auta ładujemy sami. Trzeba nauczyć się, jak to robić poprawnie. O sporcie wyczynowym nie ma jednak mowy. A co do kobiet na ciężarówkach - jest podobnie jak kiedyś w sportach walki. Zdobywamy ten obszar przypisany mężczyznom. Przewóz aut poznałam 9 miesięcy temu i szybko poczułam, że to będzie moja specjalizacja. Jest ona bardziej wymagająca, niż np. przewóz towaru "firaną", kontenerem, czy chłodnią.

Wzajemna pomoc jest tutaj niezbędna. W mojej firmie zostałam ciepło przyjęta i zawsze mogę liczyć na pomoc. Będąc w trasie, szukam parkingów, z których mogłabym gdzieś wybiec lub iść na siłownię. Staram się pogodzić jazdę z biegami ultra. Nie ma nudy.
WSPÓŁPRACA:
WAKO
WAKO EUROPE
Ministerstwo Sportu
Antydoping
Prawo Sportowe
Fundacja Mistrzom Sportu
SportAccord
IWGA
Fisu
Polski Komitet Olimpijski
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza Buka
Copyright 2014 - 2020 Polski Związek Kickboxingu
Created by: KREATORMARKI.PL