Fundacja Mistrzom Sportu
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza
Creative Green

GŁÓWNI PARTNERZY
Quanta cars
Fight Time
Gorący potok
Masters
DuoLife

PARTNERZY

"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" - Marta Pawlikowska, Mistrzyni Europy i medalistka Mistrzostw Świata

02.02.2020
"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" - Marta Pawlikowska, Mistrzyni Europy i medalistka Mistrzostw Świata
"Nadzieja Polskiego Związku Kickboxingu" - Marta Pawlikowska, Mistrzyni Europy i medalistka Mistrzostw Świata
Redakcja: O jakiej dyscyplinie sportu najczęściej rozmawia się w Waszym domu? O kickboxingu, czy też skokach narciarskich, formule 1, piłce nożnej?

Marta Pawlikowska: Rodzice ukończyli AWF i są nadal związani z szeroko pojętą aktywnością fizyczną, więc sport jest częstym tematem w naszym domu. Mama interesuje się lekkoatletyką i pływaniem, tata - kickboxingiem, boksem i piłką ręczną, starsza siostra - piłką ręczną i snowboardem, a ją łączę wszystkie zainteresowania. Całą rodzinę łączy także uprawianie sportów zimowych i wędrówki górskie.

Pamiętasz kiedy po raz pierwszy trafiłaś na zajęcia prowadzone przez swego tatę Zenona? Chciałaś trenować kickboxing, czy dla małej dziewczynki w Łukowie były inne sportowe propozycje?
Na początku 2008 roku rozpoczęłam treningi w dziecięcej sekcji kickboxingu prowadzonej przez mojego tatę i dość szybko wzięłam udział w turnieju sztuk walki dla dzieci, tj. Pucharze Klonowica w Lublinie. Zdobyłam trzy medale i puchar, zostałam najwszechstronniejszą zawodniczką w swoim roczniku. Byłam usatysfakcjonowana i chyba dlatego po zawodach sporadycznie chodziłam na treningi. To jeszcze nie był mój czas. Miałam wówczas 6 lat. Po około 1,5 roku, kiedy obejrzałam walki i rówieśników i starszych zawodników w turnieju kickboxingu - Łukowskim Festiwalu Sportu i Zdrowia, wrócił mi zapał do sportu. Wróciłam na salę i do dziś systematycznie uprawiam kickboxing. Jeżeli chodzi o inne dyscypliny, w szkole podstawowej, tak jak moja starsza siostra, uczęszczałam do klasy sportowej o profilu piłka ręczna. W gimnazjum postanowiłam, że skoncentruję się na kickboxingu. To była moja decyzja, nie było presji rodziców. Do dzisiaj sama podejmuję decyzje.

Bardzo szybko zaczęłaś odnosić sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. Jak zapamiętałaś swoje pierwsze starty, czy już wtedy wygrywałaś walkę za walką?
Na początku wcale nie było łatwo. Co prawda w 2012 roku zdobyłam złoty medal Mistrzostw Polski kadetów młodszych, ale po roku musiałam zadowolić się srebrem. Wówczas w mojej kategorii wagowej do 28 kg startowała starsza ode mnie i bardziej doświadczona za sprawą startów międzynarodowych Julia Dawidowicz z Łodzi. To ona w 2013 roku na Mistrzostwach Europy wywalczyła złoto, a ja zajęłam 5 miejsce. W ćwierćfinale przegrałam z Irlandką Aoife Bailey. W następnym sezonie razem z nią stanęłam na najniższym stopniu podium.

Mając niecałe 12 lat zdobyłaś brąz MŚ w Rimini w pointfightingu. Duży stres towarzyszył wyjazdowi do Włoch?
Udział w pierwszych zgrupowaniach kadry narodowej oraz start w ME dał mi spore doświadczenie. Dlatego w Rimini czułam się już bardziej pewna siebie. Byłam dobrze przygotowana i zdobyłam brąz. Na więcej nie było mnie stać, w półfinale przegrałam z Włoszką Francescą Ceci, która w pointfightingu była poza moim zasięgiem. Złoto wywalczyła inna Włoszka Chiara Teodorani, srebro Francesca Ceci, a brązowe krążki Aoife Bailey i ja.

Dwa lata później, tj. w 2016 roku w Dublinie wywalczyłaś brąz MŚ w light contact?. Co zadecydowało o zmianie formuły i czego zabrakło, aby dostać się do finału?
Zawsze uważałam, że walka ciągła bardziej mi odpowiada. Dlatego gdy skończyłam 13 lat i zgodnie z regulaminem mogłam już startować w light contact. Start w Dublinie poprzedziłam solidnym przygotowaniem. Zaliczyłam start w Pucharze świata w Innsbrucku, gdzie zdobyłam brązowy medal. W półfinale przegrałam z późniejszą mistrzynią świata Austriaczką Nurhaną Falzić. Na MP nie byłam w najlepszej formie, ale zakwalifikowałam się do kadry i uczestniczyłam w zgrupowaniach. Jednak głównie przygotowywałam się w klubie. Po zakończeniu roku szkolnego przez całe wakacje trenowałam dwa razy dziennie. W ostatnim tygodniu przed mistrzostwami też, a ponieważ rozpoczął się już rok szkolny, pierwszy trening mieliśmy o godz. 6.00. W Dublinie byłam zdeterminowana i w świetnej formie. W ćwierćfinale kat. -42kg kadetów starszych, dzięki skutecznemu finiszowi, pokonałam Włoszkę Flamini Gaję, a w półfinale spotkałam się z Greczynką Zarmakoupi Paraskevi-Semeli. Była niewygodną przeciwniczką i dużo kopała. Walka była zacięta z lekką przewagą rywalki, ale ponownie w końcówce wszystko zaczęło się dobrze układać. Niestety dostałam ostrzeżenia, gdyż odruchowo przytrzymałam na gardzie nogę Greczynki przy kopnięciu opadającym. Straciłam punkt i przegrałam walkę. Żałuję, gdyż byłam przygotowana na finał z Nurhaną Falzić.

W 2018 roku we włoskim Lido di Jesolo wystąpiłaś w finale MŚ, ale full contact. Co sprawiło, że przeszłaś do ringu?
Moje starty w zawodach planuje trener-tata, a ja realizuję jego program szkoleniowy. Dla większości swoich zawodników, którzy zaczynają treningi od dziecka, preferuje on taki schemat - pierwsze starty w pointfightingu, później light contact, następnie boks i dopiero full contact. Ten system działa i jestem tego przykładem. W pierwszym roku startów w full contact zdobyłam złoty medal w MP i srebrny w Mistrzostwach Świata. W finale mimo wszystko zabrakło mi doświadczenia, ale przede wszystkim wiary w możliwość pokonania Rosjanki. Pozostał niedosyt.

Rok temu w Gyor pokonałaś dwie Rosjanki i zdobyłaś złoto, w tym w finale Adelinę Akhtaminovą. Czy wcześniej z nią rywalizowałaś?
Nie walczyłam z obiema Rosjankami. Wygrałam dzięki taktyce i konsekwencji. Ogromny udział w sukcesie ma trener kadry Włodzimierz Trzeciak, który nadał szlif przygotowaniom jakie miałam w klubie. Przygotował mnie profesjonalnie we wszystkich aspektach, a szczególnie technicznie, taktycznie i psychicznie. Treningi na obiektach COS pod okiem szkoleniowca kadry, w otoczeniu sportowców znanych z telewizji i innych mediów, to wszystko stwarza niesamowitą atmosferę. Człowiek czuję się członkiem polskiej rodziny sportowej i to stwarza warunki do pełnej mobilizacji, wyzwala dodatkową motywację.

w Pucharze Świata sięgnęłaś po 3 medale w latach 2014-2016. Później nie walczyłaś w PŚ?
Pierwszy raz start w PŚ zaliczyłam w 2014 roku. W węgierskim Szeged zdobyłam dwa brązowe medale w kategorii do 32 kg. W półfinałowej walce w pointfighting, pomimo długiego prowadzenia, przegrałam z zawodniczką gospodarzy. W półfinale light contact przegrałam z Mołdawianką Stefanią Tataru, aktualną Mistrzynią Europy K1 w kat. 52 kg. W 2016 roku w PŚ w Innsbrucku wywalczyłam brąz w light contact -42kg. W ćwierćfinale stoczyłam najcięższy pojedynek w dotychczasowej karierze, wygrywając na punkty 2-1 z Valentiną Vackową. W półfinale przegrałam z Nurhaną Falzić. W 2017 roku ponownie wystartowałam w Austrian Classic w kadetach starszych do 46 kg w light contact. W ćwierćfinale po zaciętym pojedynku uległam ponownie Nurhanie. Byłam rozgoryczona i zdenerwowana, bo ze względu na dużą liczbę startujących walczyłyśmy tylko 1 rundę. Taki stan rzeczy spowodował, że w następnych latach zrezygnowaliśmy ze startu w tej imprezie.

W dorobku masz już 16 medali MP, w tym 4 złote: dwa w full contact i po jednym w kick light i light contact. Który turniej był szczególnie trudny jeśli chodzi o zwycięskie imprezy?
Wszystkie były trudne. Dużo radości dał mi tytuł w light contact, bo wygrałam wtedy z już utytułowanymi zawodniczkami. W półfinale miałam zaciętą walkę z Natalią Maćkiewicz, finał wygrałam przed czasem z zawodniczką z Polic. Natomiast walki w full contact zawsze są ciężkie, ale za to zwycięstwa dają dużą satysfakcję.

Ponadto zdobyłaś 6 srebrnych i 6 brązowych krążków MP. Na macie było kilka porażek, więc lepiej odnajdujesz się w full contact?
O przebiegu mojej drogi sportowej decyduję wspólnie z trenerem. Zawsze staramy się, żeby moje działania były zorganizowane i zmierzały do konkretnego celu. Nie wszystkie starty traktuję priorytetowo. Są turnieje, które trzeba zaliczyć treningowo, czy kontrolnie. Pomimo to staram się w każdej walce dawać z siebie wszystko, jednak mój program treningowy jest tak konstruowany, że szczyt formy uzyskuję na najważniejszą imprezę. Nie zawsze są to Mistrzostwa Polski. Na macie walczyłam z różnymi przeciwniczkami, z którymi raz wygrywałam, a innym razem przegrywałam. W zasadzie w kraju nie ma zawodniczki, z którą przegrałabym na planszy dwa razy i nie zrewanżowałabym się jej. Faktycznie jednak moją ulubioną i docelową formułą jest full contact.

Z wykazu medali wynika, że z powodzeniem rywalizujesz w light contact i pointfightingu.
W pointfightingu już nie będę startowała, a w light contact owszem. W Polsce nie ma dużo startów w full contact, a żeby przygotować formę potrzebne są walki. Lubię kopać i dlatego walka w light contact sprawia mi przyjemność, dobrze czuję się w tej formule.

Twoimi idolami są Marek Piotrowski i Piotr Siegoczyński. Co konkretnie wywarło na Tobie największe wrażenie w ich kickboxingu?
Mój tata ma stare nagrania z walkami tych mistrzów i chętnie je oglądam. Na początku lat 90. walczył z Piotrem Siegoczyńskim w eliminacjach do MP i opowiadał mi o tym pojedynku. W stylu walki Piotra Siegoczyńskiego podoba mi się precyzja, wyczucie dystansu, nienaganna technika. W pojedynkach Marka Piotrowskiego imponuje nieustępliwość, konsekwencja, technika i taktyka.

Jakie cele postawiłaś sobie na ten sezon? W których elementach wciąż musisz się najmocniej poprawić, by skutecznie powalczyć w MŚ?
W 2020 roku zadebiutuję w juniorach starszych. Chciałabym zaliczyć dobry start w MP, zakwalifikować się do kadry, wziąć udział w zgrupowaniach i godne reprezentować Polskę w MŚ. Wcześniej czeka mnie ważny start w PŚ w Irlandii. Szkoleniowo najważniejsze będzie doskonalenie tych elementów walki, które wychodzą mi najlepiej, ale również utrzymanie odpowiedniego poziomu rzadziej używanych. Jestem otwarta na uwagi trenerów i staram się korygować błędy.

Ile czasu tygodniowo poświęcasz na treningi? Jak udaje się połączyć ze szkołą, z popołudniowymi zajęciami dodatkowymi?
W okresie przygotowawczym do MP trenuję 3-4 razy w tygodniu, a przygotowując się do najważniejszych imprez nawet dwa razy dziennie. Mam zorganizowany cały tydzień. Uczęszczam do liceum, a oprócz treningów uczę się w szkole językowej.

Jakie są Twoje zainteresowania pozasportowe?
Ze względu na dużą ilość nauki w liceum i liczne treningi, mam mało czasu na inne hobby. Tak jak każda nastolatka w wolnym czasie lubię posłuchać muzyki i spotkać się ze znajomymi. Często oglądam seriale w języku angielskim, traktuję to jako formę relaksu jednocześnie szlifując język. W okresie zimowym uwielbiam spędzać czas na stoku. Snowboard jest moją drugą pasją.
WSPÓŁPRACA:
WAKO
WAKO EUROPE
Ministerstwo Sportu
Antydoping
Prawo Sportowe
Fundacja Mistrzom Sportu
SportAccord
IWGA
Fisu
Polski Komitet Olimpijski
18.Dywizja Zmechanizowana im. gen. broni Tadeusza Buka
Copyright 2014 - 2020 Polski Związek Kickboxingu
Created by: KREATORMARKI.PL